poniedziałek, 12 listopada 2018

Wizyta w teatrze

Przedstawienie ,,Iwona Księżniczka Burgunda "pierwsze tak oryginalne ,tak nowoczesne jakie widziałam. Scena nietypowa ,bo złożona z kilku drewnianych palet. Wokół sceny w bliskiej odległości krzesła dla publiki. Wszystko widoczne dla odbiorcy.Scena oryginalna ,światła również . Ledowe ,kolorowe .Raziły wszystkich po oczach ,aż nie miło się oglądało. Przedstawienie wystawiła grupa z teatru z Wałbrzycha w ramach festiwalu Gombrowiczowskiego. Nie do końca zrozumiałam całe przedstawienie ,było ono lekko chaotyczne. Pomimo tej chaotyczności przedstawienia wrażenie zrobiła na mnie postać Królowej. Pełna uczyć ,prawdziwości,bólu i trosk. Iwona jest dla niej znajoma nie wie skąd i dlaczego. Jednak to podobieństwo boli ją wewnątrz. Postanawia ona mimo wszystko zaakceptować odmienność wybranki syna.Jest dla niej miła jak tylko może, mimo tego ,że coraz przypomina jej ona o starych wierszach.Monolog wygłaszany przez Królowa mniej więcej pod koniec sztuki okazuje jej nagość. Nagość ta jest przedstawiona nie tylko słownie, ale i w jej stroju. Ma ona na sobie tylko suknie delikatnie narzuconą ,rozpiętą. Nagość w jej monologu jest prawdziwa. Wykrzykuje ona swoje cierpienie. Tuż po zakończeniu tej wypowiedzi jest ona wyśmiewana przez Króla,który tez ma swoje za uszami.Jemu tez Iwona przypomina bolesne chwilę ,jednak on nie potrafi udawać ,że ją akceptuje. Wraz z jednym z swoich bliższych sług planuje, jak pozbyć się niechcianej Iwony. Umiera ona przez nieuwagę-zakrztusiła się ością karasia podanego na kolacji zaręczynowej. Los Iwony był smutny. Nie akceptowana przez nikogo. Odeszła ciesząc, a nie smucąc tym faktem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz