poniedziałek, 26 listopada 2018

Bunt –siła destrukcyjna czy twórczy?


Bunt towarzyszy ludziom od zawsze. W znaczeniu słownikowym słowo to oznacza wystąpienie grupy ludzi przeciwko jakiemuś organowi władzy. W historii można było spotkać się z wieloma protestami takimi jak np. strajki śląskie, wiosna ludów czy wystąpienia Radomskiego czerwca’76. Więc czy bunt może być twórczy, przynieść cos dobrego, jakieś zmiany na lepsze?, może jednak powoduje on tylko chaos i destrukcje? moim zdaniem protesty w dobrej sprawie są dobre i pożyteczne, ale jednak nadal niosą w konsekwencji lekka destrukcje. Uargumentuje moje zdanie poniżej wykorzystując w tym celu tekst Antygony, ale również innych dzieł kulturalnych.
            Jako mój pierwszy przykład wezmę Antygonę Sofoklesa. Tytułowa bohaterka jest skazana na nieunikniona klęskę. Bunt Antygony polegał na pochowaniu brata uznanego za zdrajcę w oczach króla Kreona. Występek został szybko odkryty, a sama sprawczyni została postawiona przed osądem wuja i skazana na śmierć. Od tej właśnie kary zaczął się ciąg tragicznych zdarzeń –śmierci prawie całej rodziny Kreona. Przy życiu pozostała jedynie Ismena, jednak jej życie było pełne bólu i hańby. Te tragiczne zdarzenia sprawiają ,że bunt można uznawać za destrukcyjny .Jednak fakt ocalenia honoru brata i bronienia praw moralnych oraz ludzkich sprawia ,ze czyn Antygony pokazuje druga pozytywna stronę wykroczeń wbrew prawu.
            Kolejnym z dzieł kulturalnych ,które użyje jako argument będzie mit o Prometeuszu. Znany jest on doskonale jako mitologiczny tytan ,który ulepił z gliny ludzi. Widząc jak słabi i bezbronni są oni postanowił wykraść i dać im ogień z olimpu. Prometeusz jest nie tylko twórca ale opiekunem ,nauczycielem ludzi. nagina on liczne zakazy boskie ustawione ,aby ludzie nie stali się potężniejsi od bogów , a tym samym buntuje się wobec niesprawiedliwości . Bunt Prometeusza widoczny jest jednak najlepiej, gdy tytanowi udaje się przechytrzyć bogów.  Kolejne wystąpienia przeciw bogom jest ze strony Prometeusz było odpowiedzią na zesłanie na ludzi Pandory i jej puszki, która ściągnęła na mieszkańców ziemi wszelkie nieszczęścia i choroby.  W formie rewanżu Prometeusz pozwala wybrać zeusowi, która część woła mają oddawać ludzie w ofierze bogom. Tytan ukrył pod skora kości. Zeus przekonany ,że pod skóra jest najlepsze mięso wybrał właśnie ta część . Bunt tytana zostaje ukarany. Przykuto go do  skały Kaukazu. Przylatywał do niego codziennie orzeł ,który wyjadał mu wątrobę . twórczymi skutkami buntu Prometeusza było powstanie oraz rozwiniecie się ludzkości, przez co został on zapamiętany, jako oddany sprawie buntownik dobroczyńca. Negatywnymi skutkami jego postepowań jest to ,że poniósł on  kare wieczna oraz to ,ze z poprzez podstęp z puszka Pandory na świat ludzki wylały się wszelkie nieszczęścia i choroby
            ostatnim z wybranych przeze mnie argumentów będzie powiązany z historia. rozważę wpływ strajków i ogólnie rozumianych wystąpień ludowych ,które w naszej polskiej historii mieliśmy wiele dotychczas. konkretniej pod uwagę chciała bym wziąć wcześniej wspomniany radomski czerwiec 76. Zaczynając od początku radomski strajk który rozpoczął się 25czerw a był aktem sprzeciwu społeczeństwa na drastyczne podwyżki cenowe podstawowych artykułów spożywczych .w tych wydarzeniach wzięło udział ponad 20ty ludzi w tym studenci oraz pracownicy 33 przedsiębiorstw z Radomia i okolicy. wystapienia odbywały się tzw. w innych polskich miastach Ursusie i Plocku.pozytywnymi skutkami strajków było wycofanie się z władz z tak gwałtownych podwyżek cen. w tym przypadku jednak sila destrukcji czyli negatywne skutki którymi zostali obarczeni uczestnicy była w tym przypadku większa nad pozytywami.  Weilu strajkujących dostało tzw wilcze bilety czyli  nieoficjalny zakaz podejmowania pracy.zwalnanio również z pracy oraz aresztowano. ponadto aresztowanych poddawano tzw ścieżce zdrowia polegający na przez szpaler milicjantów bijących aresztowanych palkami.
            Kończąc moja wypowiedz chciała bym podkreślić fakt iż każdy czyn niesie za sobą konsekwencję ,nie zawsze są one pozytywne .Jednak każdy bunt ,postawienie się wbrew jawnemu łamaniu zasad i nie tylko ich jest wystąpieniem dobrym. Buntownicy rozumiani jako dobroczyńcy lub po prostu chcą zmian  są gotowi na poświecenie i ryzykowne zachowania w myśl przyświecającej idei .

poniedziałek, 12 listopada 2018

,,Do Licy'' - interpretacja

   Stanisław Grochowiak czerpie inspirację z utworów Horacego poprzez wspomnienie i odwołanie do przemijania , śmierci. W utworze ,,Do Licy'' przedstawia odejście tytułowej postaci. Podmiot liryczny modli się o spokojną , godną śmierć dla kobiety. Z obrazu jaki przedstawia nam autor , nożna odebrać Licę jako delikatną staruszkę. ,,Serce tak mdłe ,że w żeber obręczy Jest łzą z ołowiu. Przekwitasz mi Lico'' słowa te znaczą , że przy jej kruchości , serce wciąż pozostaje niezniszczalne. Łza w sercu Licy oznacza ,że przeżyła ona w swoim życiu wiele smutku i cierpienia. W czwartej zwrotce autor uroczyście upamiętnia zmarła,,Sproszę przyjaciół!Piękną ucztę zrobię ,niech aż do świtu toczy się biesiada''

Interpretacja wiersza ,,Wybudowałem pomnik''

  Wiersz ,,Wybudowałem pomnik'' jest wypowiedzią kierowaną ,bezpośrednio do muzy Melpomeny. Podmiot liryczny nie skromnie wypowiada się w swoich dokonaniach. Sądzi on ,że poprzez swoje dokonania ,będzie nieśmiertelny. Sądzi tak , ponieważ pozostawił po sobie ślad ,który jest niezniszczalny ,,nie naruszą go deszcze gryzące nie zburzy oszalały Akwilon  oszczędzi go nawet łańcuch lat niezliczonych i mijanie wieków'' . Swoje dokonania podmiot liryczny porównuje do pomnika ,który jest ,, trwalszy niż ze spiżu'' 

Wizyta w teatrze

Przedstawienie ,,Iwona Księżniczka Burgunda "pierwsze tak oryginalne ,tak nowoczesne jakie widziałam. Scena nietypowa ,bo złożona z kilku drewnianych palet. Wokół sceny w bliskiej odległości krzesła dla publiki. Wszystko widoczne dla odbiorcy.Scena oryginalna ,światła również . Ledowe ,kolorowe .Raziły wszystkich po oczach ,aż nie miło się oglądało. Przedstawienie wystawiła grupa z teatru z Wałbrzycha w ramach festiwalu Gombrowiczowskiego. Nie do końca zrozumiałam całe przedstawienie ,było ono lekko chaotyczne. Pomimo tej chaotyczności przedstawienia wrażenie zrobiła na mnie postać Królowej. Pełna uczyć ,prawdziwości,bólu i trosk. Iwona jest dla niej znajoma nie wie skąd i dlaczego. Jednak to podobieństwo boli ją wewnątrz. Postanawia ona mimo wszystko zaakceptować odmienność wybranki syna.Jest dla niej miła jak tylko może, mimo tego ,że coraz przypomina jej ona o starych wierszach.Monolog wygłaszany przez Królowa mniej więcej pod koniec sztuki okazuje jej nagość. Nagość ta jest przedstawiona nie tylko słownie, ale i w jej stroju. Ma ona na sobie tylko suknie delikatnie narzuconą ,rozpiętą. Nagość w jej monologu jest prawdziwa. Wykrzykuje ona swoje cierpienie. Tuż po zakończeniu tej wypowiedzi jest ona wyśmiewana przez Króla,który tez ma swoje za uszami.Jemu tez Iwona przypomina bolesne chwilę ,jednak on nie potrafi udawać ,że ją akceptuje. Wraz z jednym z swoich bliższych sług planuje, jak pozbyć się niechcianej Iwony. Umiera ona przez nieuwagę-zakrztusiła się ością karasia podanego na kolacji zaręczynowej. Los Iwony był smutny. Nie akceptowana przez nikogo. Odeszła ciesząc, a nie smucąc tym faktem.

niedziela, 28 października 2018

Zaczynając od moich ulic...


Moje ulice znajdują się jedynym z największych osiedli w Radomiu-Ustroniu. Do przygotowania tej pracy musiałam zasięgnąć nie tylko rozmów z żywym zbiorem wiedzy w mojej rodzinie –babcią, ale również do książek i stron internetowych. Szukanie informacji było lekko kłopotliwe. Może, dlatego, że Ustronie jest dość młodym osiedlem. Dawniej była to wieś, która została przyłączona do miasta w 1916 roku. Jednak pierwszy blok został zasiedlony dopiero w 1972roku.
Pomijając czysto historyczne informacje. Ustronie jest dla mnie miejscem, w, którym się wychowałam. Pierwsze moje wspomnienia są właśnie stąd. Co prawda minęło już kilka lat odkąd byłam małym szkrabem i samo osiedle też się zmieniło.
         Wygląd osiedla kiedyś, a dziś różni się. Jak dla mnie przed odnowieniem Ustronie wyglądało jak typowe komunistyczne osiedle. Mnóstwo bloków jeden na drugim, równie dużo mostów. Na osiedli było bardzo dużo placów zabaw. Największym z nich była Górka Indiańska. Ustronie po renowacji pozbyło się starych, nierównych chodników. Na rzecz nowych ładnych ścieżek. Zniknęły też place zabaw. W ich miejsce postawiono nowe, które moim zdaniem nie są tak super jak poprzednie. Może to tylko moje przywiązanie sentymentalne, w końcu spędzałam mnóstwo czasu na tych placach. Najlepiej z placów pamiętam dużą huśtawkę, na której bujało się na wielkich starych oponach. Zdecydowanie ta huśtawka robiła furorę. Może i osiedle się zmieniło, jednak w mojej głowie zostanie zawsze tym samym starym Ustroniem , na którym się wychowałam.
         Chodząc ze znajomymi po nowej ścieżce ,którą my nazywamy ,,długą’’ ze względu na jej wygląd i długość, wracają mi wspomnienia z wczesnego dzieciństwa. Jest to dosyć nowa ścieżka powstała może cztery lata temu. Biegnie ona od Kościoła Świętego Rafała, aż do stawu obok tak zwanej Górki Indiańskiej. Kościół obok ,którego zaczyna się ,,długa ‘’ jest punktem orientacyjnym. Jednak powszechnie znany jest, jako kościół z stawem, ponieważ na tyle kościoła znajduje się niewielkie oczko wodne, a wokół niego kilka starych ławek. Górka Indiańska, czyli drugi koniec ścieżki była kiedyś znaną wioską Indiańską. Ja niestety nie miałam okazji bawić się tam. Co nie zmienia faktu, że nazwa jak i historie związane z wioską zostały.
         Jest takie miejsce na ścieżce, a raczej było, ponieważ po wyremontowaniu już jej nie ma. Był to fragment ścieżki obok płaczącej wierzby. Właśnie tam powstało jedno z zdjęć z czasów, gdy chodziłam do przedszkola. Nawet w momencie pisania w mojej głowie widzę to zdjęcie- wesołej dziewczynki na hulajnodze. Samego dnia zrobienia zdjęcia nie pamiętam, ale wydaje mi się, że był to bardzo wesoły dzień inaczej to zdjęcie nie zapadło by mi tak bardzo w pamięć. Przedszkole było w moim życiu etapem, do, którego chętni bym wróciła.
          Chodziłam, aż do trzech przedszkoli. W pierwszych dwóch byłam, ponieważ w innych -bliżej mojego miejsca zamieszkania nie było miejsca. Pomimo uczęszczania do trzech przedszkoli pamiętam tylko jedno, czyli ostatnie z nich. Znajduje się ono na PCK. Stamtąd mam wspaniałe wspomnienia. Poznałam tam wiele osób, a kilka z nich poznaje na ulicy. Pisząc o kolegach z przedszkola przypomniała mi się pewna dość zabawna sytuacja. Było to około dwóch lat temu. Idąc przez Galerie Słoneczną spotkałam koleżankę z chłopakiem, którego myślałam, że nie znam. Po chwili rozmowy okazało się, że był to Filip chłopak o bardzo ładnych i zarazem charakterystycznych oczach, dzięki, którym go rozpoznałam.
         W czasie uczęszczania do przedszkola, głownie zajmowali się mną dziadkowie. To oni nauczyli mnie takich podstawowych rzeczy jak szyć, czy obierać ziemniaki. Pomimo, że są to czynności teraz dla mnie normalne, wtedy były dla mnie niesamowitą zabawą wraz z dziadkiem. Śmiało mogę przyznać, że byłam oczkiem w głowie dziadków. Zwłaszcza dziadka, z którym uwielbiałam spędzać czas. Zaprowadzał mnie on do przedszkola, później do podstawówki. Często chodziłam z nim na zakupy. Zawsze rozpieszczana byłam za dobre zachowanie nagrodą w postaci lizaka, które nadal uwielbiam i, które wywołują u mnie miłe wspomnienia tamtych lat.
         Ustronie zawsze mogło szczycić się czymś, czego nie miały wszystkie inne osiedla –dużą górkę. Wspominałam o niej wcześniej, mowa tu o Górce Indiańskiej. W zimę górka stawała się miejscem spotkań wszystkich dzieci z okolicy. Wspaniałe wspomnienia zjeżdżania na sankach, jabłuszku czy po prostu na pupie. Cieszę się, że za czasów, kiedy ja byłam młodsza na zimę padał obfity śnieg i można było korzystać z pogody. Teraz uważam, że owszem jest śnieg, są sanki, jest również górka, ale to nie to, co kiedyś. Nie ma tych tłumów dzieci z rodzicami, teraz są pojedyncze osoby.
         Po przedszkolu przyszedł czas na podstawówkę. Daleko do niej nie miałam. Gdyby nie wieżowiec stojący przed blokiem mojej babci bez problemu można było by dostrzec nawet osoby wchodzące do budynku. Mimo tak bliskiego położenia szkoły dziadek i tak wolał mnie odprowadzać. Robił to jednak tylko w zerówce, później do szkoły chodziłam już z koleżankami. Pamiętam pewną sytuacje, gdy wstałam, jako pierwsza. Postanowiłam, że sama naszykuje się do szkoły i sama do niej dotrę. Jak wymyśliłam tak postanowiłam. Po wyjściu z domu nie przemyślałam jednak jednej kwestii. Mianowicie z balkonu mieszkania dziadków, które znajduję się na trzecim piętrze był widać jednak kawałek mojej drogi do szkoły. Po tamtej sytuacji w rodzinie zaczęłam uchodzić za Zosie samosie.
         Tak jak do przedszkoli chodziłam trzech w podstawówkach byłam dwóch. Idąc do czwartej klasy przeniosłam się z szkoły podstawowej numer 9 do podstawówki numer 4. Ta, do, której się przeniosłam, a i owszem chodząc do niej odniosłam kilka sukcesów w sporcie. Mimo to lepiej niż osiągniecia sportowe wspominam drogę do szkoły. Mam wrażenie, jakby działo się to dosłownie wczoraj. Na początku czwartej klasy późniejsza obwodnica była dopiero w trakcie budowy. Co nie było problemem dla mnie i mojej kuzynki Karoliny, z, którą chodziłam do szkoły. Teraz, gdy idę obwodnicą widzę gdzieś w głębi głowy obraz placu budowy. Wyznaczonej krętej ścieżki, aby dojść. Pełnej piachu, po deszczu błotnistej, a w zimę śliskiej i białej.
         Podstawówka szybko przeleciała, nadeszło gimnazjum. Chodziłam do gimnazjum numer 2. Była to szkoła niemal rodzinna. Skończyła ją moja mama i całe jej rodzeństwo, gdy była ona jeszcze podstawówką. Po przemienieniu jej w gimnazjum skończył ją mój starszy brat- Nikodem i kuzyn Albert. Z okien szkoły widać było mniej więcej środek długiej. Przez, którą codziennie przechodziłam idąc i wracając ze szkoły. Okres gimnazjum był dla mnie czasem wzlotów i upadków. Często nie miałam chęci nawet patrzeć na dzieci na placu zabaw, a to lubię robić, ponieważ przypomina mi to czasy jak sama mogłam tak beztrosko biegać i się bawić. Gimnazjum minęło dość szybko. W sumie szkoda, bo pod koniec trzeciej klasy stworzyła mi się paczka. W jej składzie byłam ja, Maciek, Gabrysia, Oskar, Dominik. Moglibyśmy wychodzić wtedy ze sobą codziennie. Spotykaliśmy się głównie u na podstawówce numer 9, była to ta, z, której przepisałam się pod koniec trzeciej klasy. Mnóstwo czasu spędzonego razem, a jednak zawsze potrafiliśmy znaleźć jakieś zajęcie. Najlepszym wspomnieniem z tego okresu jest dla mnie wieczór w ferie tego roku. Wszyscy siedzieliśmy u mnie w domu. Nagle zaczął padać bardzo intensywnie śnieg. Niecałą godzinę później byliśmy już w drodze na podstawówkę –nasze miejsce spotkań. Obok placu zabaw, na którym zazwyczaj siedliśmy znajdowało się boisko. Tamtego wieczoru było ono całe w śniegu. Wiec bez namysłu weszliśmy na nie. Zbudowaliśmy wtedy bałwana, rzucaliśmy się śnieżkami i robiliśmy aniołki. Ten wieczór wspominam najlepiej z całego okresu bycia w gimnazjum.
         Teraz są czasy liceum. Ledwo się zaczęły, ale wiem, że będzie ciężko. Cieszy mnie to, że moja paczka trzyma się dobrze, a nawet doszło do niej kilka nowych osób. Co prawda teraz moje Ustronie nie przypomina tego z dzieciństwa, ale w mojej głowie zachowało się , jak na starych zdjęciach i wspomnieniach, które są w mojej głowie , a których nikt mi nie odbierze

czwartek, 18 października 2018

Recenzja,odczucia,spostrzeżenia po obejrzeniu filmu ,,Kamerdyner''

  Zacznę ten post od napisania, kiedy byłam na seansie. Widziałam ten film 15.10 czyli w poniedziałek . Na ten film udałam się wraz z klasą.Odbyło się podczas tego, również spotkanie z reżyserem filmy -Filipem Bajonem.

 Zaczynając od samego początku. Jak dal mnie w tym przypadku będzie to ocenienie aktorów, którzy szczerze podbili moje serce. Omówię trójkę bohaterów ,którzy najbardziej zapadli mi w pamięć  .Wśród nich Janusz Gajos jako Bazyli Miotke .Postać ta trwała przy tym co uważała za słuszne , nie jednokrotnie narażając się przy tym innym. Jednak to w jaki sposób Gajos mówił po kaszubsku wcale nie ukazywało ,że uczył on się wymowy tylko do filmu.Ja odczuwałam jego wymowę,tak jakbym słyszała rodowitego kaszuba z tamtych lat.Kolejną postacią jaką chce omówić jest Marita von Krauss zagrana przez Mariannę Zydek ,która jak dowiedziałam od reżysera jest początkującą aktorką .Wywarła ona jednak na mnie niesamowite wrażenie. Wszystkie uczucia były widoczne ,wyglądały również one naturalnie .Wraz z postacią Marianny można było płakać ,ale również śmiać się. Ostatnim z bohaterów o ,którym chcę wspomnieć jest Mateusz Kroll odegrany przez Sebastian Fabijański. Postać ta urzekła mnie nie tylko wyglądem osobistym,ale również swoim głosem wymową .Jest to aktor ,którego wczesnej nie widziałam w żadnym filmie. Szczerze mówiąc moim zdaniem to dobrze ,ponieważ miała bym tendencje do zakłócania zdania o odegranej przez niego roli.
   Cały film opowiada historię o miłości ,wojnie. Jednocześnie pokazując nam przy tym jak wyglądał świat w tamtych czasach . Cała sceneria film została profesjonalnie stworzona .Stroje postaci jak i również wygląd wokół nich zachwyca.W filmie były też cudowne zdjęcia ukazujące widoki biegnących koni,które zapewne miały na celu przeniesie nas w inny czas .
 Co do samego spotkania z reżyserem -Filipem Bajonem. Nie trwało ono długo jednak podczas niego dowiedziałam się kilku ciekawostek.Jedną z nich jest na przykład to ,że sam reżyser uważa ,że film przy większym budżecie mógł by wyglądać lepiej.Największe wrażenie wywarła na mnie jednak wiadomość ,że film był tworzony z przerwami-z powodu braków środków. Nie znam się zbytnio na procesie powstawania filmów.Wiem ,że nie powstają one od tak chwilę i ich wyprodukowanie nie jest tanie .Jednak zaszokowała mnie ta informacja . 
  Cały film jest niesamowity pokazuje nie tylko ''suche'' fakty historyczne . Wpleciony jest też wątek miłosny.Zobaczyć można sceny,które rozbawią wszystkich. Film ,,Kamerdyner''warty jest polecenia osobom w każdym wieku i ja go serdecznie polecam wszystkim .Nawet tym odpornym na wszelką widzę.

Recenzja filmu,,Kler''

 Tydzień temu nie dodałam wpisu .Pomimo ,że był on gotowy do dodania .No cóż jakoś tak wyszło.Jednak dziś wstawię dwa posty oba będą recenzją filmów,które widziałam w ostatnim czasie.

  Film ,,Kler'' jeszcze przed oficjalną premierą przyniósł wiele kontrowersji.
Film przedstawia członków  Kościoła katolickiego - prezentuje całą ''gamę''duchowieństwa  . Najważniejszy jest cyniczny arcybiskup Mordowicz, którego gra Janusz Gajos. Do jego orszaku należy ksiądz Lisowski (Jacek Braciak). Przedstawicielami małego świata w ,którym trudno cokolwiek zachować w tajemnicy - są ksiądz Trybus (Robert Więckiewicz) i ksiądz Kukuła (Arkadiusz Jakubik). Pierwszy z nich ma problemy z alkoholem i słabość do swojej gospodyni, drugi - niepokojąco dużo czasu spędza z małymi chłopcami.

Głównych bohaterów filmu - Lisowskiego, Trybusa i Kukułę - poznajemy w trakcie imorezy. Mężczyźni spotykają się przy kieliszku co rok ,aby świętować ocalenie z tragedii ,która ich połączyła.Po zakończonej zabawie każdy udaję się w swoją stronę.Od tej chwili będziemy widzieć i poznawać ich zaskakujące historie.

,,Kler''uznawany jest za film ,który pokazuje grzeszki polskich kapłanów.  Moim zdaniem ten film jest smutny i podejmuje poważne tematy.Ukazuje on problemy ludzkich grzeszków popełnianych co dzień . Każdy kto zechce się wyrwać z kręgu kultu przegrywa tę walkę .
   W filmie każda postać jest wielowymiarowa .Można uznać ,że w jeszcze żadnym filmie Smarzowskiego postaci nie były tak złożone.
   
„Kler” pokazuje, że księża to nie bogowie. Jak w każdej grupie są wśród nich ludzie źli, cyniczni i nadużywający władzy.Nowy film Smarzowskiego przypomina też, że Kościół potrzebuje radykalnych zmian,których nie przeprowadzano od dawna.. Przede wszystkim zaś ukazuje obraz człowieka i wszystkich niedoskonałości, które składają się na człowieczeństwo.

sobota, 6 października 2018

Interpretacja wiersza pt,,Nike,która się waha''

         Tym razem wpis nie będzie recenzją,czy relacją z tego co się u mnie działo. Dziś wstawiam                              interpretację wiersza pt,,Nike ,która się waha'' autorstwa Zbigniewa Herberta
        Na samym początku w wierszu autor pokazuje nam kogo widzi. Ma on przed sobą postać Nike moim zdaniem dokładnie rzeźbę bogini.Przedstawiona jest ona ruchu. Autor opisuje delikatność i niepewność postawy bogini.
Kobieta przedstawiona jest w chwili ,gdy trwa wojna.Dostrzega ona wśród walczących żołnierzy młodego chłopaka, który nie jest jeszcze gotowy na śmierć, która zaraz go czeka. Jednak o śmierci chłopca wie tylko Nike ,która widzi jak waga z szalą na którym jest jego życie spada ku ziemi. Tym samym dokonuje się na chłopaku wyrok śmierci.
Nike chciała by pomoc chłopakowi. Dać mu choć trochę słodyczy w cierpkim życiu, czyli dać mu pocałunek. Jednak staje ona w miejscu i patrz na wojnę dalej .Boi się ,że ten który nie zaznał nigdy słodyczy ucieknie. Staje ona w pozycji wahania .Tak jak jest napisane w micie -nie mogła ona pomoc chłopakowi ponieważ nie było to jej zadaniem .Nike jako bogini zwycięstwa zaczęła się wahać co pokazuje tragizm i heroizm młodego żołnierza. Nie świadomego swej śmierci ale gotowego do boju z nadzieją o wieczną sławę. Ostatnia zwrotka pokazuje prawdziwe oblicze wojny .Tak naprawdę nie tworzy ona z żołnierzy bohaterów ,którzy walczą dla ojczyzny .Prawdziwe oblicze wojny to gorycz wielu zabitych ,o których czynach dla ojczyzny nikt nie będzie pamietał

czwartek, 27 września 2018

Rajd integracyjny ?W Kochanowski nawet zła pogoda nie staje na przeszkodzie
W poniedziałek 24.09 odbył się rajd integracyjny klas pierwszych .Przeszliśmy aż 16 kilometrów do królewskich źródeł. Startowaliśmy z Pionek,do których dojechaliśmy pociągiem. Prócz pogody nie odpisywał również frekwencja moich rówieśników .Z trzydziestu osób na moim profilu było nas ledwo siedemnaście.Moim zdaniem jest bardzo małym wynikiem .Jednak ci których nie było niech żałują. Atmosfera była cudowna .Podczas marszu można było zobaczyć różnorodne grzyby ,piękne widoki .Na rajdzie poznałam również kilku nowych rówieśników ,a tych z swojej klasy poznałam bliżej . W samych Królewskich Źródłach czekał na nas ciepły poczęstunek,coś na słodko i zabawy integracyjne.W konkurencjach moja klasa co prawda nie zajęła pierwszego miejsca ,ale rywalizacja sprawiła nam dużo frajdy.
Tak naprawdę pogoda nie sprawiła nam żadnych problemów ,a wręcz była tematem do wspólnej rozmowy.
Pokazy fizyczne a klasa humanistyczna?Czemu nie
Moja klasa tak jak i inne klasy pierwsze w czwartek 19.09 brała udział w wycieczce ,której głównym celem były pokazy fizyczne.Jednak zanim udaliśmy się do Lublina na pokazy,pojechaliśmy do Kazimierza Dolnego. Na rynku w Kazimierzu odbyła się gra terenowa ,która miała mieć na celu integracje pierwszaków . Byliśmy podzieleni na losowe grupy . Każda z grup dostała mapę,na której były zaznaczone punkty ,gdzie odbywały się gry.Wszystkich punktów na mapie było siedem.Jednak najciekawszy z nich o którym zdecydowanie warto wspomnieć ,to punktu gdzie tańczono belgijkę.
Po grach integracyjnych wróciliśmy do autokarów i pojechaliśmy do miejsca docelowego- pokazy w Lublinie. Same pokazy były podzielone na cztery części ,gdzie każda z części trwała po pół godziny .Co prawda nie wszystko mi się na prezentacjach podobało, jednak były doświadczenia ,które przykuwały uwagę.Jednym z takich doświadczeń było pokazanie jak odbijają się promienie słoneczne na ziemi. Podsumowując wycieczka była ciekawa.Poznałam na niej kilka ciekawych osób oraz na wykładach dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy.Moim zdaniem taka wycieczka integruje lepiej ,niż wspólny czas na korytarzu szkolnym

środa, 19 września 2018

Uliczka Tradycji

W zeszła niedzielę (9.09)odwiedziłam Uliczkę Tradycji.Brałam udział czynny w tym wydarzeniu.Wraz z kilkoma osobami z mojej klasy przebraliśmy się za osoby z lat 20-stych i 30-stych ku czci 100-lecia Odzyskania Niepodległości przez Polskę.
Co to właściwie jest uliczka tradycji? Jest to impreza podczas, której można zobaczyć stare samochody ,usłyszeć muzykę minionych lat i zobaczyć ludzi ubranych w stylu lat 20-stych i 30-stych . Jest to niesamowite wydarzenie, podczas którego poznajemy historie nie w sposób książkowy, ale namacalny. Program uliczki tradycji był bardzo bogaty .Imprezy przedstawiane były w centrum Radomia oraz na Scenie Głównej nieopodal Resursy, mniejsze sceny „Pod Muzami”, dziedzińcu Resursy, jak również w jej sali widowiskowej i kameralnej. W niedzielę gdy ja byłam na miejscu odbywał się również kiermasz staroci i wystawy historyczne .Przed Resursą stała budka telefoniczna niepodległości,w której można było podnieść słuchawkę i usłyszeć wspomnienia weteranów walk o Niepodległość .
Wpierw dwie części Obecności ,następnie Annabelle :Narodziny Zła z 2017 roku. Wszystkie te filmy są powiązane z nowym Horrorem pt,,Zakonnica" o którym chce tu napisać. Z piątku na sobotę(5-6.09.2018) odbył się maraton nocny na ,którym premierowo puszczono Zakonnice
A co jeśli ktoś nie oglądał poprzednich części? Brak znajomości poprzednich części nie będzie stawało na przeszkodzie w zrozumieniu filmu.Historia klasztoru pojawia się po raz pierwszy dopiero w zakonnicy. Jednak sama zakonnica pojawiała się pod innym imieniem Valack w obecności 2 . Kogo zobaczymy w glownych rolach? W głównych rolach znajdziemy Demiana Bichera jako ojca Burka oraz Taissy Farmiga jako siostra Irene. O czym jest horror? Film opisuje mroczną historię klasztoru o którym w pobliskiej w wsi nie mówiono z obawy przed mroczną siłą, która tan drzemie. Zaczynając od początku akcja rozpoczyna się w momencie gdy Frenchie (Jonas Bloquet) mieszkaniec wsi przybywa do klasztoru z zapasami żywności .w szoku zastaje tam wiszące ciało zakonnicy.powiadamia o wszystkim kościół, a ten wysyła ojca Burka specjalisty od spraw zjawisk nadprzyrodzonych. Do pomocy dostaje on siostrę Irene ,która jak się później okazuję nie złożyła jeszcze ślubów. Zostają oni zaprowadzeni do klasztoru w celu zbadania co się stało duchownej ,która popełnia grzech ciężki-samobójstwo. Po klasztorze krążyła tajemnicza postać. Ojciec Burk i Siostra Irene postanawiają zostać w klasztorze.Do części głównej może wejść jedynie siostra ponieważ jest to zakon damski .Nastopnego dnia siostra udaje się do części głównej klasztoru gdzie poznaje historie zakonu oraz jego mieszkanki. W tym czasie ojciec Burk szuka w księgach odpowiedzi na pytanie co za zło kryje się murach zakonu . Później akcja filmu rozkręca się demon zaczyna się ujawniać co raz bardziej straszy siostrę i ojca a nawet próbuje ich zabić .w cala historie zamieszany jest również Franciszek ,mężczyzna który znalazł powieszona zakonnice i powiadomił o wszystkim kościół . Gdy bohaterowie poznają prawdę jak pozbyć się zła ono postanawia ich zabić na rożne sposoby.Jednak tego tak samo jak i końca filmu nie będę zdradzać ponieważ osobom ,które jeszcze tego nie oglądały popsuła bym cały nastrój i sens oglądania filmu . Jednak na koniec wspomnę ze przez cały film są tak zwane jumpscare czyli straszne wyskakujace nieoczekiwanie sceny. Moim zdaniem horror był ciekawy i w pewnym stopniu nawiązywał do Obecności i głownie do Annabelle. Film był zrobiony bardzo realistycznie i momentami bardzo mnie wystraszył. Polecam każdemu kto lubi mocne kino obejrzenie ,,Zakonnicy´´

Odziwdziny muzeum

                           Blisko,pięknie i artystycznie -czyli odwiedziny muzeum.




  Sztuka niby wszędzie nas otacza ,ale jednak na co dzień jej nie dostrzegamy .Dlaczego?Moim zdaniem wynika to z faktu,że nasze życie to ciągły pośpiech.Nie mamy czasu zatrzymać się i w spokoju pomyśleć chociażby o pięknie prostoty ,która nas otacza.Jednak jest blisko mnie muzeum znane mi od dzieciństwa ,w którym czas zwalnia. Mówię tu o Muzeum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Odwiedziłam to miejsce w piątek(9.09.2018)
    

   Jednak od początku. Na kogo wystawie byłam? Co tworzył? Jakie są jego dzieła?
   Odwiedziłam wystawę nie żyjącego już ,jednak znanego Henrego Moore'a.Był to wspaniały rzeźbiarz ,przedstawiciel abstrakcji organicznej .Jego twórczość emanuje harmonią i wspaniałą kompozycją figuralną 

   Moore tworzył niesamowite rzeźby w brązie. W jego pracach widać każdy szczegół ,można by powiedzieć ,że widzi się ruch ręki wykonywany przez artystę. Wymienię tylko kilka prac artysty ,ponieważ jest ich naprawdę sporo .Wśród nich ,,Reciclig figure'' i ,,Recicling Figure: Snake''
      Rzeźby znajdowały się nie tylko w budynku ,ale również na zewnątrz .W samym muzeum była niesamowita atmosfera.Delikatne światło i muzyka ,która pomaga się wyciszyć i wczuć w klimat wystawy. Te dwa czynniki przyczyniły się do magiczności tej wystawy.
    Prócz rzeźb moją uwagę zwróciły uwagę napisy na ścianie.Były to słowa rzeźbiarza .Opisuje on tam swoje wyznania względem swoich dzieł i miejsc w ,których tworzył. Na ścianach prócz zdjęć były,również zdjęcia samego Moore'a w trakcie pracy.

  Jednak wystawa nie składała się tylko i wyłącznie z prac Moore'a.Pokazano również dzieła artystów ,którzy w swoich pracach inspirowali się tym, co tworzył.Wśród tych artystów warto wymienić Z.Woźną ,B.Zbrożną i T.Łodizna. Ci artyści moim zdaniem z powodzeniem pojęli styl tworzenia Moore'a
     Jeśli ktoś ,tak jak ja nie zna się na sztuce i głęboko pojętej kulturze powinien odwiedzać takie miejsc jak muzea. Pomoże mu to odkryć świat kultury i sztuki ,ale również wyciszyć się.